sobota, 9 marca 2013

Lubię

Lubię być mamą.

Zresztą nic dziwnego - zostałam nią świadomie, bo tego właśnie pragnęłam, bo to był ten czas, ten mężczyzna i ta ja. Najlepsza na matkę wersja Strzygi. Taka, która zdążyła już poszaleć, zwiedzić trochę Polski autostopem, wypić morze alkoholu, przeimprezować rok czy dwa,  walnąć na nodze tatuaż i wygolić pół głowy. Taka, która się wybawiła i stanęła przed lustrem mówiąc z pełną odpowiedzialnością:

"Jestem gotowa, by zostać matką. Niczego innego nie chcę."

I nie żałuję.

Owszem, bywam zmęczona. Miewam dość wstawania w nocy, układania zabawek, które po przebudzeniu Tymoszka znowu rozlecą się po całym mieszkaniu. Bywam poirytowana, nie dość cierpliwa i spokojna. Żyję w strachu i stresie. Mam cienie pod oczami i nie zawsze ogolone nogi. I rzadko bywam wyspana.

Ale nigdy nie byłam szczęśliwsza.
Nigdy wcześniej nie było we mnie tak głębokiego poczucia sensu i tak prawdziwej miłości.

Dziękuję...

4 komentarze:

  1. pieknie Strzygo, pieknie:D
    Ja mam to samo:) patrze na swoje dziecie i nic wiecej mi nie trzeba i wlasnie w tym miejscu i w tym czasei chce byc, calowac, przytulac, kochac:)
    A zabawki, w mordę, te mogłyby troche oglady nabrac i same sie poukladac;)
    A jakos nieogolone nogi mi nie przeszkadzaja;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też nie przeszkadzają. Ale P. marudzi, że go haratam :P

      Usuń
    2. jak go czasem poharatasz nic mu bedzie;p niech sieszkoli, bedzie komandos wyspecjalizowany w przeprawach przez dzungle;p

      Usuń
  2. Miłość do dziecka jest zjawiskiem nie do opisania. Przyjmujemy pokornie to szczęście z całym inwentarzem zmęczenia i poirytowania :)

    OdpowiedzUsuń