czwartek, 21 czerwca 2012

Przybij piątkę

Minęło już pięć miesięcy. Pięć miesięcy śmiechu, łez, bezradności i euforii. Macierzyństwo jest fajne, chociaż czasami masz ochotę wyskoczyć z okna, kiedy Twoje dziecko trzecią godzinę rozpaczliwie płacze, a Ty nie masz pojęcia o co chodzi. Albo kiedy wstajesz co godzinę w nocy, żeby tego małego terrorystę nakarmić. Albo kiedy ma AZS, zapalenie oskrzeli i jakby tego było mało chyba idą mu zęby. Ale więcej jest miłych chwil - nawet strużka śliny spadająca na Twój policzek z rozdziawionego w pełnym miłości uśmiechu otworu gębowego Twojego smyka ma w sobie coś magicznego...

Tyle z rzeczy dobrych... Z rzeczy złych.

Pan Tata dostał rozwód co samo w sobie jest rzeczą dobrą, bo w końcu jest tylko nasz, możemy wziąć ślub i tym podobne miłe bzdurki. Niestety wraz z rozwodem dostał wyrok w sprawie alimentacyjnej i od dziś przez minimum 20 lat musi płacić na Gabrysia 300 złotych, a na Miriam możliwe że dożywotnio 500 (bo jest dzieckiem niepełnosprawnym). Żeby nie było - ja nie mówię, że na dziecko się tyle nie wydaje, zwłaszcza na niepełnosprawne. Niejednokrotnie wydaje się o niebo więcej i jest to uzasadniony wyrok. Mówię tylko, że nas na to nie stać. Ze wyrok ten krzywdzi moje osobiste, własne, 22 godziny rodzone dziecko. Bo albo zapłacimy, tyle ile Sąd zasądził i nie zapłacimy za mieszkanie, jedzenie i pieluchy, albo nie zapłacimy całości tylko np. połowę i będzie nam rósł dług alimentacyjny, który przecież kiedyś trzeba będzie spłacić...

Ciekawi mnie co teraz. Póki co decyzja sądu dopiero do mnie dociera i jestem dziwnie spokojna. Nienaturalnie wręcz... Ciekawe jak wielki będzie wybuch, kiedy już do mnie dojdzie co właśnie się stało...

5 komentarzy:

  1. hmm faktycznie nieciekawie ale jakoś dacie radę macie siebie a to najważniejsze a pieniądze raz są raz ich nie ma choć wiem że bez nich nie da się funkcjonować niestety:/ przytulam:*

    OdpowiedzUsuń
  2. Będzie trudniej, ale cóż, damy radę :)

    OdpowiedzUsuń