niedziela, 24 czerwca 2012

[*]

Siedzę przed komputerem, a łzy jak grochy spływają mi po policzkach. Weszłam na bloga Chustki i spojrzałam na jej linki, a tam w długim słupku adresy blogów ze świeczkami. Jak zahipnotyzowana otworzyłam pierwszy i wylało się na mnie bezgraniczne cierpienie,niezrozumienie, strata i żal tych najbliższych. Tych, którzy razem z nimi walczyli z chorobą. I kiedy tak siedziałam sparaliżowana smutkiem i buntem, przypomniał mi się blog, na który trafiłam dawno temu. Blog pisany przez mamę dziecka, które wpadło pod samochód i umarło. Dwa lata jej pełnych bólu wpisów.

Siedzę i płaczę z żalu nad każdym, kto stracił wszystko. Nadzieję, wiarę, dziecko, żonę, męża, przyjaciela. Siedzę i płaczę ze szczęścia, bo mój syn i mój przyszły mąż śpią bezpiecznie tuż obok mnie.

7 komentarzy:

  1. Nie chcę.. ja po prostu egoistycznie nie chcę o tym myśleć. Szczególnie dzisiaj kiedy w końcu po miesiącu snucia się w piżamie ubrałam się i umalowałam rzęsy. Nie chcę myśleć o takich rzeczach kiedy S. na wysokości piątego piętra pracuje na rusztowaniu bez żadnego zabezpieczenia. Nie chcę o tym myśleć kiedy w końcu odzyskuje kontakt z ojcem i moje dziecko obsesyjnie sypia na brzuchu z nosem w prześcieradle.

    Ja tak bardzo nie chcę o tym myśleć.. że myślę o tym na okrągło. =(.

    OdpowiedzUsuń
  2. Płaczemy ze szczęścia a jednocześnie mając swoje maluchy przy sobie tak bardzo potrafimy zrozumieć co przeżywają tamte mamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie potrafię. Umieram na samą myśl, że mogłabym go stracić...

      Usuń
    2. I One też umierają dlatego napisałam, że potrafimy zrozumieć.

      Usuń
  3. Śmierć jest jedną z nielicznych rzeczy na świecie, z którą nie potrafię się uporać. Boli samo myślenie, o tym że kiedyś moi bliscy będą musieli odejść. Boli, że kiedyś zabraknie mnie w życiu Emilii i tylko ze wszystkich sił chcę wierzyć, że będzie już wtedy dorosła, samodzielna, zajęta swoim życiem...

    OdpowiedzUsuń