czwartek, 28 czerwca 2012

Kokoszka Smakoszka

Terrorysta pięknie poradził sobie z zapaleniem oskrzeli. Flukonazol pięknie poradził sobie z grzybicą. I dostaliśmy wreszcie zielone światło dla rozszerzania diety. Dumna matka  pobiegła więc do sklepu po słoiczek z marchewką. A potem na targ po świeżą marchew, bo cena słoiczka wywołała u niej pusty śmiech.

I tak sama, z własnej woli wlazłam w buty matki-kwoki, która obiera marcheweczki i gotuje je na parze, żeby nie traciły witamin. I dobrze mi z tym, bo mój mały chłopczyk docenia starania mamusi. :)

A w przyszłym tygodniu serwujemy ziemniaki ;)

4 komentarze:

  1. poczekaj chwilkę zaraz będziesz gotować pyszne zupki:) u nas rekordy biła z czerwone buraczka prosty łatwy przepis a jak smakowało to nic że wszystko było czerwone łącznie z kupą:) swoją drogą jak by ktoś tak z boku poczytał to zgodził by się z "Muchą'' że matki to tylko o kupach:P pozdrawiamy słonecznie i cieszymy się że u Was dobra passa:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam z niecierpliwością, uwierz :)

      Usuń