wtorek, 17 sierpnia 2010

Motyle

i wczoraj także mi się śniłeś
w bibliotece roztaczałeś czar swój
prosiłeś do tańca wszystkie panie,
by żadna z nich nie podpierała ścian
i nagle przyszła moja pora
w twoich źrenicach zobaczyłam się
i mówisz obudź się, dziewczyno
otwieram oczy i widzę cię
oj, rozplątać już nie mogę tego
co jest snem, a co jest moim życiem
***
I widziałam. Znowu widziałam kogoś przechodzącego przez pokój. Znowu mężczyzna, choć już nie w czerni. Choć już bez tego przerażenia. Po prostu mignął w drzwiach. Znów zbyt szybko, bym mogła dostrzec twarz. Rozmazana plama bieli.
Niedoczekanie Twoje. Nie zamkniesz mnie w strachu.
Bo przecież nie możesz zrobić mi krzywdy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz