czwartek, 19 sierpnia 2010

Bam

Dwoje upartych, zawziętych, młodych ludzi. Każde przekonane o swojej racji. Niby słuchają argumentów, ale jakoś tak się dziwnie składa, że te argumenty są zupełnie bez sensu. W każdym razie dla nich. Dla drugiej strony są wszystkim i są prawdziwe. Naprawdę tak bardzo subiektywnie podchodzimy do świata?
Nadinterpretacja zyskuje nowy wymiar. Wymiar, w którym ściska się żołądek i zagryzają wargi. Nadinterpretacja zaczyna wchodzić w sferę lęków.
Przytul mnie. Po prostu mnie przytul do jasnej i pieprzonej cholery, bo ja nie umiem się odciąć, nie umiem wyhamować i teraz siedzę z własnym ostrzem w brzuchu. Przytul, bo mi zimno od tego co masz w oczach.
A kiedy już przychodzi zrozumienie, kiedy trzymasz mnie za rękę i znowu masz w oczach ciepło... Nieważne. Upór, blokady, strach. Po prostu przestają się liczyć. Znikają.
Znowu jestem tą słabszą.
***
Jejku... Nie muszę iść sama do lekarza. Idzie ze mną :)
Wsparcie, zaufanie.
Tylko czasu trochę trzeba na te nasze głupie zadawnione lęki i blokady.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz