piątek, 2 marca 2012

Miłość i inne nieszczęścia


Rośniemy. Niestety oboje - i Tymon, i Mama.

Tymon waży prawie sześć kilo - sporo jak na dziecko które nie ma nawet półtora miesiąca. Pediatra twierdzi, że jest przekarmiony. Idiotka. Jak można przekarmić dziecko na piersi? I to karmiąc co 2,5 - 3 godziny. No ale nie wymagajmy zbyt wiele od kobiety, która przy podejrzeniu skazy białkowej mówi żeby nie odstawiać nabiału "bo coś jeść trzeba".

Mama waży trochę za dużo i je dużo za dużo... Acz o bycie przekarmioną nikt jej nie oskarża... Póki co. To chyba tyczy się tylko dzieci.

***

W ogóle trzeba zmienić lekarza/przychodnię. I napisać oświadczenie o nieszczepieniu. I pójść do dermatologa z tą wysypką. I do okulisty z ropieniem oczek. I przestać żreć, bo będę wyglądać jak słonica.

***

A Tymon poza wagą niczym miniaturka Pudziana? Coraz więcej gaworzy, coraz głośniej i precyzyjniej wyraża swoje (nie)zadowolenie, coraz mocniej macha łapkami i nóżkami. Zakochał się w grzechotkach, zachwycił karuzelką nad łóżeczkiem, uwielbia słuchać mamogadania.

Ale najważniejszy i najfajszy jest - oczywiście - Pan Tata.

Do Pana taty Tymon śmieje się zawsze. Pana Tatę zaczepia, wpatruje się w niego jak w obrazek. Mama? A kto to taki? Teraz jest Pan Tata i nic, nawet cycowanie, nie jest w stanie odciągnąć od niego synowskiej uwagi.

Zazdroszczę i jestem dumna jednocześnie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz