sobota, 10 marca 2012

Strzygopłaczki pt.3


Co miałam powiedzieć, gdy usłyszałam "Podejrzenie zapalenia płuc"?
Co miałam zrobić, gdy pielęgniarka wkłuwała się w rękę, żeby założyć wenflon?
Kiedy ukłuła główkę, żeby pobrać krew do drugiego badania?
Kiedy nacięła Twój malutki paluszek nożykiem, żeby zrobić kolejne badanie?
Kiedy powiedzieli, że może rentgen, a potem, że jednak nie?
Kiedy siłą otwierały Ci oczy, żeby zakroplić antybiotyk?
Kiedy budziły do ważenia, do mierzenia, do badania?
Kiedy kładły zimne ręce na Twoim wystraszonym ciałku?
Kiedy lekarz kazał mi trzymać ci ręce, żeby zrobić usg serca?
Kiedy zobaczyłam siniaki po swoich palcach na Twoich ramionkach?

CO MIAŁAM ZROBIĆ, KIEDY USŁYSZAŁAM, ŻE JESTEŚ CAŁKOWICIE ZDROWY I CAŁE TRZY DNI CIERPIENIA BYŁY NIEPOTRZEBNE?

Płakałam razem z Tobą, ale to za mało...

Nienawidzę tego popieprzonego kraju, w którym NFZ zwraca szpitalom koszt leczenia pacjenta dopiero po trzech dobach na oddziale.
Nienawidzę lekarzy, którzy kłamią ci w żywe oczy, że jest podejrzenie problemów z sercem, żebyś tylko nie wypisała dziecka na żądanie.
Nienawidzę pielęgniarek, którym szkoda czasu na delikatne przeprowadzenie zabiegu na siedmiotygodniowym dziecku, więc przeprowadzają go szybko, ale za to w sposób bolesny i stresujący dla małego człowieczka.

***

Teraz śpi.
Jesteśmy w domu.
W końcu bezpieczni, w końcu bez obcych, obojętnych ludzi dookoła.

Obiecuję.
Zrobię wszystko, żebyś nie musiał tego znowu przechodzić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz