poniedziałek, 20 lutego 2012

Samotonność lutowa

Zostaliśmy na pięć dni sami... Pan Tata pojechał na rozprawę rozwodową.
AMBITNY PLAN

Karmienie:

Jesteśmy na etapie regulowania posiłków (zdarzało się, że Tymo jadł po 15 razy na dobę - co godzinę w dzień i co dwie w nocy). Poczytałam i spróbowałam nie przystawiać go za każdym większym płaczem i ssaniem piąstek. Zwłaszcza, że wyczytałam, że zbyt częste karmienie powoduje nadmiar laktozy, co z kolei kończy się bólami brzuszka, problemem z gazami i ogólnym cierpieniem maluszka. I co? Okazało się, że połowę tych smutków potrafi ukoić Pan Smoczek, bo wynikają ze zmęczenia i potrzeby ssania, a nie z głodu.

Zobaczymy co dalej - na razie jest dobrze i wczoraj udało się uniknąć wody koperkowej na noc...

Zasypianie:

W nocy na ogół zasypiamy ładnie w łóżeczku, choć wiadomo, że wiąże się to z popiskiwaniem... Tymek ma skłonność do upartego trzymania się na nogach dopóki nie będzie tak zmęczony, że nie może zasnąć - i wtedy jest płaczliwy, marudny i ogólnie nieszczęśliwy. Na szczęście jest Pan Smoczek (który ładnie radzi sobie z potrzebą ssania) i mamine rączki (do głaskania po główce) oraz buzia (do cichutkiego "Ciii... Cichaj, Syneczku, mama jest zaraz obok...").

W dzień czasami śpimy na kanapie, na brzuszku; czasami w łóżeczku, a jeszcze kiedy indziej w maminych ramionach. I jest dobrze. ;)

***

A poza tym jestem już bardzo duży - nie mieszczę się w połowę ciuszków...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz