wtorek, 4 listopada 2014

O carycy Agnieszce

Zaabsorbowana ogarnianiem wiecznie niezadowolonego Tymona, przeoczyłam pierwsze zwiastuny Agnieszkowego dojrzewania i teraz siedzę z ręką w nocniku. Wydaje mi się, że trzy dni temu miałam jeszcze uroczo uśmiechniętego niemowlaka, który najbardziej na świecie lubił się tulić.

Agnieszka nie przywiązywała wagi do rzeczy. Tymon zabrał zabawkę? To wezmę inną, w końcu jest ich dużo. Uderzyła się? Całus w czółko chwila bujania i biegła dalej... Tak zwyczajnie i prosto. Bezproblemowo.

Wyobraźcie sobie, jak wielkie oczy zrobiłam, gdy ni z tego, ni z owego, Maleństwo ciepło otwartą dłonią o stół, po czym wykonało piękny skłon. Zakończony konkretnym przywaleniem czołem o dywan.

Mało?

Dwie godziny później przybiegł do mnie zaryczany Tymon, goniony przez skrzeczącą (nie przesadzam) Aguszkę. Jak go dogoniła, zaczęła go tłuc drewnianym autkiem.

W dwa dni oduczyła mnie  pytania "Tymon, co jej zrobiłeś?", bo w 90% sytuacji, gdy przybiegałam zaalarmowana jej płaczem, albo tłukła Tymona, albo próbowała mu wyrwać zabawkę...

Księżniczka transformowała w tyrana.

I co ja ma teraz zrobić? ;)

5 komentarzy:

  1. Schować się w łazience? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pić melisę hektolitrami. Strzyga- to dopiero początek :) Ona ma do nadrobienia 16miesięcy życia... A tak serio- no sama wiesz- na przemian będą się tłuc i kochać i tak mniej więcej do 15/16roku życia. A potem się okaże co dalej.

    OdpowiedzUsuń
  3. przeczekanie chyba nic nie da po to po prostu będzie narastać w siłę;) Tak chyba beda okazywać sobie miłosc do 18 :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasz księżniczka też taka bitna ;)

    OdpowiedzUsuń