wtorek, 18 listopada 2014

"Mamo, opowiedz mi bajkę"


Myślałam, że już się nie doczekam. Bo mój syn, zawsze w ruchu, wciąż gania, skacze. Nie ma czasu, żeby się zatrzymać i posłuchać. Jedynie gdy choruje i ma wysoką gorączkę można utrzymać go w miejscu. A i to tylko do momentu, gdy środek przeciwgorączkowy zacznie działać.

Próbowałam wierszyków, opowiadań, baśni.

Nuda. Najfajniejszy jest ruch.

Zmiana przyszła z dnia na dzień. Teraz pół dnia spędzam opowiadając "bajki".

O Tymonku, co przewrócił Agusię.
O Tymonku, co nie chciał iść spać.
O Tymonku, który uderzył się w nóżkę.
O Tymonku, który był zły na mamę.

I tą najczęstszą. Ulubioną.

O Tymonku, który chciał słuchać bajek.

4 komentarze:

  1. Mówisz, że to przychodzi z wiekiem....trzymam cię za słowo:), my jesteśmy na etapie opowiadania sobie dnia...trwa to hmmm minute.... już zastanawiałam się nad parzeniem młodemu melisy przed wieczorem abym mogła sie wygadac :d

    OdpowiedzUsuń
  2. U nas też czytanie bajek nie wchodzi w grę... Czasami opowiadanie, ale najbardziej interesujące dla Lenki są wierszyki i wyliczanki. Możesz się śmiać, ale ulubioną jest ' kto kocha Nenkę?" :D

    OdpowiedzUsuń
  3. taaaaak - bajki terapeutyczne
    Wpadłam na to ok. 3 urodzin Szymka. Uwielbiał bajki o chłopcu Szymonku. Był czas że zasypiał gdy opowiadałam mu cały jego dzień. Wyciszał się i pozwalało mu to poradzić sobie ze smutkami ale też zbierało najfajniejsze chwile dnia. Jaś ma w nosie takie rzeczy, Przynajmniej na razie.

    OdpowiedzUsuń
  4. U nas też przyszło "z dnia na dzień" - teraz dwie książeczki z Franklinem to mało ( a mamy 3 lata) - strach pomyśleć co będzie dalej... ;). Pozdrawiam (i zapraszam "do siebie")

    OdpowiedzUsuń