poniedziałek, 1 września 2014

Szary, jak chmury, dres na jesienne dni*

W gruncie rzeczy to proste.

Wystarczy wyciągnąć maszynę z szafy, wyjąć z torby dwa leżące od roku kawałki polaru i zacząć szyć. Nagle okazuje się, że da się przy dzieciach "coś" zrobić.

I jaka duma, gdy Tymon nie pozwala sobie ściągnąć ubrań uszytych przez matkę. ;)

***
Sesja zdjęciowa, ze względu na zakatarzenie modela, odbyła się w domu. Konkretnie - przed moim komputerem, ustawionym na odtwarzanie Strażaka Sama. Przeziębienie wzmaga poziom marudzenia, a ja cenię sobie spokój.

Sesja terenowa też będzie.

Kiedyś.











My Lovely Little Zombie

* ależ długi i po(ł)etycki tytuł mi się skrobnął...

3 komentarze:

  1. zdolna bestia a ja mam nawet trudności z przyszyciem guzika:/

    OdpowiedzUsuń
  2. Prześwietny dres! Zazdroszczę talentu, ja póki co tylko na drobne przeróbki się odważam, ale przyjdzie czas, że sama będę w stanie uszyć coś Pani Córce :) Ucałuj ode mnie Tymonka i Aguszkę :* :)

    OdpowiedzUsuń