środa, 17 września 2014

Ogień i woda

Nie do wiary, jak rodzeństwo może się różnić.

Niemal od pierwszych chwil ciąży:

Tymon dawał się we znaki, wiecznie coś pobolewało, kopać zaczął w siedemnastym tygodniu - w co nikt mi nie chciał wierzyć - do tego ciąża zagrożona (i przenoszona).
Agnieszka była niezauważalna. Dopiero przy letnich upałach dawało się odczuć zmęczenie. Długo nie kopała, a urodziła się tydzień przed planowanym terminem.

Po porodzie wcale nie było inaczej:

Tymon był najgłośniejszym dzieckiem na oddziale. Płakał dużo, głośno i od pierwszej sekundy życia. Później rósł, stale wymagając uwagi, stymulacji, tulenia...
Agnieszka zakwiliła pięć sekund po narodzinach, czym doprowadziła mnie niemal do szaleństwa. Bałam się, że już jej nie usłyszę. Przepłakała jedynie pierwszą noc (zakrztuszona wodami płodowymi), by później być dzieckiem spokojnym, cierpliwym i cichym. Szybko zaczęła się zajmować sama sobą, więc nie musiałam do niej biec natychmiast.

Lęk separacyjny?

Tymon przechodził w miarę łagodnie. Tzn. wtedy wydawało mi się, że strasznie rozpacza, ale teraz mam porównanie... No i czas - Tymonowi przeszło po trzech miesiącach.
Agnieszka histerię wszczynała jeszcze zanim zdążyłam wyjść z pola widzenia, jakby wiedziała intuicyjnie, że akurat planuję się oddalić. Najgorszy okres trwał od siódmego do trzynastego miesiąca. Teraz jest lepiej. Nie rozpacza już pod drzwiami, tylko chodzi i popiskuje cicho, pokazując na drzwi rączką.

Usposobienie:

Tymon jest od początku poważny. Ciężko go rozśmieszyć, a sposoby na rozbawienie go szybko tracą na aktualności i trzeba szukać nowych.
Agnieszka uśmiecha się cały czas, odkąd tylko opanowała tę umiejętność. Śmieszy ją wszystko. Najbardziej zaś fakt, że ja się śmieję.

Smak:

Tymon przepada za słodyczami. Uwielbia gofry, naleśniki. Z rzeczy bardziej "wytrawnych" lubi mięso, buraczki i parówki. Makaron musi być ze śmietaną lub jogurtem. Z rzadka pozwoli się nakarmić spaghetti. Nie lubi pizzy. No dobra. Zje trochę z brzegu, o ile nie ma tam żadnych dodatków ani sosu. No i zje wszystko co ma panierkę.
Agnieszka gardzi czekoladą, w nosie ma naleśniki, gofry wkłada do buzi i zaraz wypluwa na otwartą dłoń, lub na podłogę. Zje za to kiszoną kapustę, wszystkie wyraziste w smaku warzywa i owoce i kanapkę z pasztetem. I uwielbia spaghetti. Po mamusi.

Bajki:

Tymonowi musze ograniczać, bo mógłby oglądać je cały dzień.
Dla Agnieszki mogłyby nie istnieć.


***

Owszem, mają też wiele wspólnych cech i upodobań. Bawią się tymi samymi zabawkami (albo raczej - biją o nie), lubią kaszę manną i jogurty; kochają szczurki (aż za bardzo)...

Ale mnie bardziej fascynują różnice ;)

8 komentarzy:

  1. Dokładnie! Tez nie mogę nadziwić się jak nasze maluchy różnią się od siebie. Też pisałam o tym u siebie. Nie wiadomo dlaczego oczekiwałam powtórki z "rozrywki" ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. :) pięknie opisane każdy jest inny pocieszyłaś mnie bo ja jak pomyśle o kolnym dziecku.....

    OdpowiedzUsuń
  3. Są inni i każde na swój sposób takie jak być powinno. Uzupełniaja się wzajemnie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zastanawiam się nie raz jakie by było moje ewentualne drugie dziecko... :)
    Takie obserwacje muszą świetne być. Niby ta sama pula genów, niby ten sam sposób wychowania, a zupełnie inni ludzie. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jakie to dziwne, niby z tych samych rodziców, a tacy różni:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hehe u nas podobnie. Chłopcy są CAŁKIEM INNI
    A ja to uwielbiam :)
    I nie zamierzam się mądrzyć. Po pierwszym dziecku "wiedziałam wszystko". Teraz mam dwoje i nie wiem nic :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie znałam tego filmu, nie pomyślałam o lufie pistoletu....chyba zorganizuję sobie seans, nigdy nie myślałam o tym problemie w ten sposob. Dziękuję za wartościowy komentarz

    OdpowiedzUsuń
  8. Kurczę, nie wiem o co w tym chodzi, ale ja myśląc o tym jakie są moje dziewczyny, też zawsze skupiam się na różnicach- wręcz rozkoszuję się znajdywaniem ich :) I o ile przebieg ciąży bardzo podobny- dwa lenie, które omal nie wykończyły mnie małą ilością ruchów, o tyle poród- zupełnie inny i dalej, to już w zasadzie same różnice :)

    OdpowiedzUsuń