środa, 31 lipca 2013

Kogo bardziej kochasz, Mamo?


"Daj jej tą zabawkę, ona jest mniejsza."
"Jesteś starsza, bądź też mądrzejsza."
"Ustąp..."
"Nie dokuczaj..."
"Zostaw..."

Znacie to?

***

Niemalże do dnia wyprowadzki z rodzinnego domu zdarzało mi się słyszeć te i inne polecenia. Solennie obiecywałam sobie, że nie skrzywdzę mojego dziecka rodzeństwem i będzie jedyne, ukochane. A że troszkę rozpieszczone? Lepiej rozpieszczone, niż z poczuciem, że jest niekochane lub kochane mniej niż brat/siostra.

Jakież było moje przerażenie, kiedy zobaczyłam dwie kreski po raz drugi... Pół ciąży spędziłam dyskutując z moją Mamą o tym, jak mi żal Tymoszka, że martwię się, czy dam sobie radę, boję się, że będzie zazdrosny, że będzie czuł się skrzywdzony, odtrącony. Z kolei, kiedy już udało mi się wbić do głowy, że na pewno nie będzie tak źle i starczy mi miłości itp., wpadałam w drugą skrajność, czyli rozpacz, że na pewno będę faworyzować Tymona, bo on taki ukochany, wyczekany, i że Aguszka na tym ucierpi, bo będzie w cieniu brata.

Dziś mijają cztery tygodnie od narodzin Aguszki, więc mam już pewien obraz i jest tak, jak to kiedyś opisała Scary Mommy - faworyzuje obydwoje moich dzieci.

Tymoszek jest taki samodzielny, mądry, sprytny. Wszędzie go pełno. Przychodzi i przytula się do mnie, daje buziaki. Jestem jego numerem jeden. Nikt tak szybko nie uspokoi go, gdy się uderzy. O niczyją uwagę nie zabiega z takim zaangażowaniem. Kocham go najbardziej na świecie. Naprawdę. Tyle, ze jest też uparty i krzyczy zawsze wtedy, gdy Aguszka zasypia. I trochę za często wpycha mi kolano w żebra. Albo palec do nosa. I wspina się po mnie tymi gumowymi stopami. Piszczy, tak, że bębenki w uszach pękają. Rzuca się na podłogę. Wali głową o meble albo ściany. Gryzie i bije...

A Aguszka jest urocza. Ufnie się we mnie wtula, wystarczy,że ją nakarmię i utulę, a ona spokojnie usypia. I śpi godzinami. Kiedy się obudzi, leży i macha nóżkami, robi komiczne miny i jest ciiicho. Czego można chcieć więcej? Zdecydowanie lepsze to, niż piszczący rozdzierająco Tymon... Ale zawsze wieczorem daje mi popalić. Krzyczy wniebogłosy. " Łe-łe-łe-łe...". Głowa pęka. I chce cały czas być na rękach. Przewieszona przez moje ramię i poklepywana po pupie. A im później jest tym bardziej marudzi i tym mniej wie czego chce. I już nie pomaga karmienie, noszenie, poklepywanie... Jest tylko płacz.

Kiedy Tymo marudzi, wolę Agnieszkę. Kiedy Agnieszka ma kolkę, moim ukochanym dzieckiem jest Tymon. I cały dzień walczę z wyrzutami sumienia, bo bezustannie faworyzuję któreś z moich dzieci, a drugie chwilowo kocham troszkę mniej...

Ale najgorzej i tak ma P. - jest faworyzowany tylko w krótkich okresach, gdy śpi zarówno Tymon, jak i Agnieszka. Pod warunkiem, że ja nie zasnę razem z nimi.

4 komentarze:

  1. Niby mówi się że dwoje dzieci i miłość na dwoje rozłożona a guik rawda, ile mnie kosztowało by córk o siedem lat starsza od Gabiego nie była zazdrosna, le natłumaczyłam że nie jestem z nim ciągle dlatego że jej już nie kocham a muszę bo tego wymaga moja opieka, teraz jest już lepiej ale zdarzają sie czasem zgrzyty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo każdy chce być jedyny i najważniejszy :)))

      Usuń
  2. No no, swięta prawda, ja zawsze miałam być starsza i mądrzejsza.Skąd ja to znam:) A teraz w lutym moja Natalia będzie mądrzejsza, lubię Cię czytać:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale najgorzej i tak ma P. - jest faworyzowany tylko w krótkich okresach, gdy śpi zarówno Tymon, jak i Agnieszka. Pod warunkiem, że ja nie zasnę razem z nimi.- sama prawda;*

    OdpowiedzUsuń