piątek, 24 maja 2013

O tym, jak Strzydze na głowę padło

Przypomniała mi się dziś scena z "Nic śmiesznego", kiedy to Pazura wysiada na Kaliskim i pada sławetne "Łódź, k*rwa".

U nas powinno być "Nocnik, k*rwa!".

Otóż nagabywana co jakiś czas pytaniami, co z oduczaniem Tymona pieluszki oraz świadoma, że pojawienie się siostry wcale sprawy nie ułatwi, bo stres, chwilowy regres itp. dałam się zwariować. Wybór padł na dzień dzisiejszy, czas po drzemce, bo większość ludzi po spaniu ma potrzebę opróżnić pęcherz.

Dziecię wstało w dobrym humorze, więc szanse powodzenia większe. No... To dawaj, Matka. Pozbyliśmy się pieluchy i sadzamy na nocnik...

... a Tymon momentalnie wstaje. No to sadzamy jeszcze raz. Wstaje. I siusiu robi, owszem. Na stojąco, tuż przed nocnikiem. Po czym, zadowolony, w długą. Trochę się goniliśmy po mieszkaniu, ja później miałam trochę sprzątania, bo stwierdził, ze jak już może oznaczyć teren to oznaczy w kilku miejscach...

Ogólnie. Nocnik jest ZŁY. Na nocniku nie usiądzie. Próba posadzenia i przytrzymania (pomysł i wykonanie - P.), zakończyła się śmiertelnym fochem i płaczem.

A ja po tej radosnej próbie stwierdzam, ze wrócę sobie spokojnie do filozofii kiedyś opisywanej przez Kurę, Matkę Jajka. Nie znam nastolatków chodzących w pieluchach. Ba, nawet sześciolatków takich nie znam. Mamy czas. Jak będzie gotowy, to sam z tej pieluchy wyjdzie. Kuńc.





3 komentarze:

  1. Nic na siłę :) Się nauczy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Skoro się boi to nic na siłę :) Przyjdzie czas i sam stwierdzi, że mokra pielucha to zło...

    OdpowiedzUsuń
  3. no pewnie, ze dacie rade ;) wszystko w swoim czasie

    OdpowiedzUsuń