czwartek, 24 maja 2012

Paskudziaki


A więc...

Po pierwsze walczymy z pleśniawkami. Póki co Tymon wygrywa (zniknęły,  pojawiły się, i znów znikają), ja przegrywam, bo mnie zaraził i cierpię... Powoli wyczerpują mi się pomysły - karmienie naturalne jest koszmarem, karmienie butelką odpada, bo Tymon się zawziął i  "nie będzie tego jadł". Dziś udało mi się go namówić na karmienie piersią z nakładką  - fajnie, tylko silikon jest idealny do gryzienia, więc nie mogę powiedzieć, bym czuła ulgę..

Po drugie skończyło się nam cztery miesiące, co uczciliśmy kilkoma nowymi sztuczkami - Tymon potrafi już złapać się za stópki i kołysać na pleckach, gama wydawanych dźwięków zwiększyła się o radosny i obrażony wrzask, a dodatkowo z coraz większym uporem podciąga się do siadu.

Tyle jeśli chodzi o Smyka.



 Zaś jeśli chodzi o Mamę...

Ścięłam włosy :)

Nadrabiam zaległości książkowe - jak zwykle w tempie Speedy Gonzalesa - dwa tomu Pieśni Lodu i Ognia przeczytane w przeciągu pięciu dni (Tatuś czyta średnio jedną książkę miesięcznie :P); serialowe - zakończone Dead like Me, my name is Earl, Supernatural i Fringe.

No i leży sutasz... Może kiedyś, kiedy czasu będzie więcej, a zmęczenia mniej.


4 komentarze:

  1. Widzę, że w kwestii bojkotowania picia z butelki macie to samo co u nas. Chociaż na zdjęciu coś tam sobie ciągnie i nawet wygląda na zadowolonego ;-)

    Dwa tomy w 5 dni? Dobra nawet tego nie skomentuję (ale po nocach czytasz czy jak? ;-)Ja od miesiąca wożę w wózku jedną książkę, jestem może w połowie ;-)

    I powodzenia w walce z tymi wstrętnymi pleśniawkami!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bajka, on z butelki wypije wodę, soczek (rozcieńczony), ale nigdy mleka. Dziś znów próbowałam - stres sprawia, że zanika mi pokarm - i osiągnęłam tyle, że dostał absolutnej histerii. Pół godziny uspokajania i karmienie. Oczywiście bez nakładki, bo się na nakładkę też obraził...

      Ja ładuję Tymona w chustę i sobie chodzę po mieszkaniu z ksiązką w ręce :) No i nocami czytam, a potem jęcze, że jestem przemęczona. I że bałagan w domu :)

      Usuń
  2. Ojej, u Was pleśniawki a u nas refluks =(

    Maja wczoraj wsadziła stópkę do buziaka i też podciągamy się do siadu =)

    Trzymam za Was kciuki =*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tymek też już stópkę do buzi wkłada :)

      Usuń