piątek, 4 maja 2012

Żółte kalendarze

Mam silne poczucie, że robię za mało.
Jakoś brak mi kreatywności, pomysłu na siebie i silnej woli potrzebnej do samorealizacji.

Kiedyś jeszcze pisałam wiersze, nawet załapałam się na publikację w Esensji
Potem była przygoda z lekko pornograficzną, a lekko autobiograficzną prozą (ta, autobiograficzną... raczej życzeniową - jaka chciałabym być, ale brak mi odwagi i polotu) i blogiem literackim, na którym zamieściłam to, co udało mi się wypocić. 
A potem już równia pochyła... Trzy nieskończone wiersze na dnie szuflady, wordowy plik z napoczętym opowiadaniem, które miało być książką, a nie jest nawet wprawką. Kiepski "obraz" w formacie A4 ukryty w segregatorze.

Wypalona frustratka rocznik 88.
Marzenie każdego szydercy.

I jednak czasami żal niedopełnionych marzeń, głupstw, których nie zrobiłam, choć tak bardzo korciły. Żal nieprzespanych nocy na twórczym haju, lekkomyślnych decyzji, błędów, które popełniłam, a których jakoś nie żałuję.

Żal mi tej dziewczyny, która miała pstro w głowie. Którą już nigdy nie będę mogła być...

6 komentarzy:

  1. Szaloną dziewczynę musisz mieć cały czas w sobie. Karmić ją, bo dzięki niej tak naprawdę możesz być szczęśliwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie masz racje - inaczej skąd frustracja... ;)

      Usuń
  2. e tam pstro w głowie możesz mieć cały czas w końcu z dzieckiem tez można tworzyć może nie lekko pornograficzną prozę ale zawsze:) jakieś bajki, opowieści różnej treści....:/
    pozdrawiam:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej o męża niż o dziecko chodzi. Przy Tymku to ja mogę cały dzień się wygłupiać i pstrzyć głową ;)

      Swoją drogą dzięki za pomysł - mały jest na etapie wierszyków. Może mamine mu przypadną do gustu ;)

      Usuń
  3. Podobno życie zaczyna się po trzydziestce, więc spokojnie, jeszcze zdążysz poszaleć ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To będzie ten czas, gdy Tymon ruszy do szkoły, więc może rzeczywiście ;)

      Usuń