niedziela, 1 stycznia 2012

Somebody that I use to know



Nie podoba mi się świat, którego nie jestem w stanie w pełni kontrolować.

Irytuje mnie, że ludzie, których kocham nie należą tylko do mnie i nie kochają tylko mnie. Jak to może być, że do szczęścia potrzebują innych ludzi, przestrzeni? Przecież ja jestem tutaj. Cała moja miłość, cała uwaga skupia się tylko na nich. Więc po co im coś więcej, pytam? Czy ja to naprawdę za mało?

Nie rozumiem.

Tak samo nie rozumiem, dlaczego ludzie, których nie lubię, nie toleruję lub nienawidzę nie mogą z mojego życia po prostu zniknąć. Przestać irytować samym istnieniem.

Dlaczego mam przyjąć do wiadomości, że dziadek pozostanie dziadkiem niezależnie od tego jakim jest człowiekiem? Dlaczego mam pozwolić, by jego przesiąknięta alkoholem, narkotykami i papierosami obecność odciskała się na moim dziecku? Dlaczego mam otworzyć drzwi od mojego domu i powiedzieć "zapraszam"? I co się stanie, jeśli nie przyjmę? Zignoruję dzwonek, trzasnę drzwiami, wezwę policję? Powiem "NIE"?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz