wtorek, 6 grudnia 2011

Jak niedziela...


Dziś jest lepiej.

Problemy i niedogodności może nie zniknęły, ale jakoś mniej przeszkadzają.

Na ścianie wisi kalendarz adwentowy z Myszką Miki, Goofym i Kaczorem Donaldem. W kuchni (którą wypadałoby do końca posprzątać) stygnie masa na blok czekoladowy. W łazience uspokajająco buczy pralka. Mieszkanie jest puste, ale dziś tak jest dobrze. Spokojnie i bezpiecznie. Cicho.

***

I jeszcze wierzę w to, że zawsze jakaś jest
Okazja, żeby móc powiedzieć to, co najważniejsze

***


Może jednak jestem dość silna.
Albo wystarczająco świadoma swojej słabości, by móc z nią walczyć...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz