czwartek, 16 września 2010

Parszywek


W poniedzialek operacja. Fazę kompletnego przerażenia mam już za sobą. Co prawda strach dalej siedzi pod skórą, ale siedzi spokojnie, daje się opanować. Więc jest okay. Teraz leniwie czekam jak rozwinie się sytuacja. Mam jakieś tam plany, jakieś ewentualne reakcje. I to musi wystarczyć.
Niech kroją. W końcu to tylko troszkę i długo nie potrwa.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz