czwartek, 9 września 2010

Cherry Pie

Leżę. Ktoś wysysa ze mnie energię. A może tak tylko usprawiedliwiam swoją niechęć do świata. Spać. Czy to naprawdę tak dużo. Głowa napierdala. Dosłownie.  P. jeszcze nie ma lub już jest i siedzi przy kompie. Jeśli to drugie, to znaczy, ze zdążyłam się zaćpać tabletkami, a na głowie mam koc, kołdrę i poduszki. Jeśli to pierwsze, to znaczy, że czekam i ból chwilami przyćmiewa euforia, ze zaraz będzie...
W sumie, to jedyne czego mi trzeba, to sen nieprzerywany koszmarami i budzikiem. Takie 12 do 15 godzin snu na pełną regenerację. Plus kot mruczący w szyję, ciepło P. śpiącego tuż obok, uchylone okno i cisza. Tylko tyle. Potem obudzę się całkiem zdrowa i wypoczęta i wejdę z powrotem w swój własny rytm. I żaden wampir, żadna flądra, zazdrosna gówniara ani emocjonalny podjadek nie będą w stanie mnie ruszyć.
No może jeszcze Światło trzeba by zapalić... I wtedy będę niezniszczalna ;)
***
Bezczelny, dogłębny niedosyt.
Don't leave me, don't leave me! Can I go with you? Please...
A przecież jesteśmy na co dzień.
***
Od kilku dni uparte próby wyszukania chwili na rysowanie. I nie ma. Albo zasypiam na stojąco, albo padam na twarz, albo boli mnie głowa, albo po prostu rzygać mi się chcę na samą myśl o zrobieniu czegoś co wymaga zaangażowania mentalnego :)
Zresztą teraz też leżą przede mną świecówki i blok - taki kaprys Strzygi, że by chciała pomalować świecówkami. I nawet wiem jakie kolory. Tylko zacząć jakoś nie idzie. jestem mistrzynią w odciąganiu uwagi. :)
***
Ruda się szykuje powoli do powrotu. :) No bo ileż można siedzieć w Rumunii... Tzn. Ja bym siedziała do oporu, ale ona niech już wraca, bo mi tęskno do niej... Zwłaszcza, że mamy zaległe oglądanie i gadanie i w ogóle mnóstwo zaległych rzeczy :)
***
Chciałabym, żeby trwało.  Chciałabym, żeby ta akceptacja nie zniknęła z czasem. Żeby już zawsze słowo "Zięć" brzmiało z sympatią. Wierzę w nasze dobre duchy :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz