poniedziałek, 20 sierpnia 2012

Dołek

Jestem padnięta.

Myślałam, ze kiedy Terrorysta nauczy się raczkować, moje życie stanie się prostsze... Nic bardziej mylnego. Raczkowanie jest fajne, ale coś za wolno idzie więc co chwile jest ryk, żeby gdzieś go przenieść. Poza tym Książe Pan nauczył się wstawać i w związku z tym chciałby chodzić... I wytłumacz tu takiemu, że na chodzenie jeszcze stanowczo za wcześnie...

Dodatkowo dochodzą problemy z jedzeniem (chore gardełko, więc z jednej strony płacz, bo chcę jeść, z drugiej płacz, bo jedzenie boli) i spaniem (jestem chory, cierpiący i żądam spać z Mamą). Pan Tata wczoraj zrezygnowany przeniósł się na kanapę, a ja mimo opinii ekspertów nie jestem wyspana, zrelaksowana i wypoczęta po nocy spędzonej w łóżku z niemowlęciem (którejś z kolei swoją drogą). I walczę ze sobą bo jest  100 000 rzeczy które chciałabym zrobić a w dzień nie mam jak, bo Terrorysta nie pozwala, a z drugiej strony wiem, że jak nie położę się spać natychmiast, to jutro będzie jeszcze gorzej...

7 komentarzy:

  1. Czy raczkowanie idzie szybko czy wolno to chyba dla nas to samo zmęczenie, bo jak nie będziesz musiała przenosić to gonić i tak w kółko.
    Jeszcze jak byłam w ciąży to mnie ten okres przerażał, a teraz Majka jeszcze nie raczkuje (nadal próbuje) a ja już opadam z sił niekiedy.

    A jaka jest opinia ekspertów (?) Bo u nas przedostatnia noc skończyła się podobnie (zęby) i obudziłam się cała połamana =/

    Chyba jakiś kryzys nas dopadł, bo ja też kompletnie na nic nie mam czasu a tyle rzeczy chciałam zrobić przed powrotem do pracy. Bu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Eksperci twierdzą, że spanie z dzieckiem pozwala się matce wyspać. O tutaj:

      http://dziecisawazne.pl/spanie-z-dzieckiem/

      A ja twierdzę, że nieprawda. ;)

      I nie wyobrażam sobie godzić pracy z macierzyństwem. Chyba bym umarła - jak nie z tęsknoty z Tymkiem, to ze skrajnego wyczerpania...

      Także szczerze Ci współczuję :*

      Usuń
    2. Odnoszę momentami wrażenie, że powinnam wziąść sznur i się powiesić, bo muszę wrócić do pracy. Ja rozumiem, że Ty masz super, bo nie musisz, ale ja nie mam wyjścia i takie pisanie na każdym kroku, że mi współczujesz, że Ty byś umarła z tęsknoty w niczym mi nie pomaga a już tym bardziej niczego nie ułatwia ani nie daje wsparcia, bo wyobraź sobie, że ja też będę umierać z tęsknoty i ze skrajnego wyczerpania pewnie też, ale w takim razie w ogóle nie mogłabym mieć dziecka.

      Usuń
    3. Nie chciałam Cię urazić, Free. Nie uważam, ze powinnaś iść się powiesić, bo wracasz do pracy, albo że w ogóle nie poowinnaś mieć dziecka. Chciałam okazać Ci wsparcie, ale skoro mówisz, że efekt jest odwrotny, to przepraszam i więcej nie będę.

      A co do mojego "super" i "nie muszę"... Ja mam swoje "super" tylko dlatego, ze nie mam z kim zostawić Tymka, nie stać nas na opiekunkę, a żłobka zwyczajnie nie ma w okolicy. Ja za swoje "nie muszę" płacę tym, ze mamy zaległe rachunki, albo alimenty. I, że mieszkamy ze szwagrem w miejscu, w którym gdybym miała wybór nigdy bym nie zamieszkała.

      Więc moje super i nie muszę wcale takie różowe nie jest, bo tak naprawdę powinnam wrócić do pracy najszybciej jak się tylko da... Tyle że nie mogę, bo nikt mi z dzieckiem nie zostanie. Ale patrzę na jasne strony, cieszę się czasem spędzonym z synem, a na brak stabilizacji i poczucia bezpieczeństwa staram się nie zwracać uwagi.

      Usuń
    4. Czy jeśli teraz po tym wszystkim co napisałaś, napisałabym Tobie, że cieszę się, że mój facet nie ma innych dzieci, że w życiu z kimś takim bym się nie związała i że umarłabym gdybym musiała dzielić Jego czas na troje dzieci to czy uznałabyś to za wsparcie (?)(?)(?) Nie zrozum mnie źle, próbuję po prostu Tobie wyjaśnić, że takie słowa nie dają wsparcia, one dają jedynie do zrozumienia w jak dupowatej sytuacji Jesteśmy, co sami przecież wiemy.

      Usuń
  2. Spanie z dzieckiem jest jak najbardziej ok, pod warunkiem, że śpisz z nim od pierwszego dnia. Ja osiągnęłam już niemalże mistrzostwo w nieświadomym przykrywaniu, czy karmieniu Emilki. Budzę się później w środku nocy i zastanawiam, dlaczego świecę gołym biustem i tylko po "konsystencji" tego biustu odkrywam, że musiałam dziecko karmić i to dosłownie przez sen ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to, to też mam ;) Tylko że jak Tymek jest chory, to całą noc kopie, wierci się, popłakuje, szarpie za włosy, chce się tulić, a potem jak go przytulę to się wyrywa i płacze, bo mu za ciepło... ) Ze zdrowym Tymkiem spanie to relaks, z chorym... Średnio ;)

      Usuń