środa, 11 kwietnia 2012

Detoks

No dobrze... Trochę tęsknię...
Trochę więcej niż trochę, bo już kupiłam bilet na sobotę, żeby poczuć się bliżej Taty.
I szlag mnie trafia, że nie dzwoni. I że tak mało pisze.

Mimo wszystko będę się upierać, że pozostanie u Dziadków tydzień dłużej niż Tata było zasadne, potrzebne i dobre.

***

A Tymon rośnie i zaskakuje...

Nauczyliśmy się chwytać grzechotki i nimi potrząsać, od trzech dni próbujemy się podnosić z pozycji na pleckach (tzn. napinamy mięśnie karku, żeby unieść główkę i podkulamy nóżki, bo wtedy lepiej nam idzie), a dodatkowo dzisiaj pierwszy raz władowaliśmy do buzi grzechotkę (niesmaczna była i twarda jakaś).

Skończyły się czasy wygodnego noszenia - teraz chcemy wszystko zobaczyć, wiercimy się, podnosimy głowę, odpychamy rączkami i nóżkami, napinamy się i ogólnie robimy wszystko by jak najdokładniej obejrzeć otaczający nas świat ;)

***

Wujek Karol czyta Kokoszkę Smakoszkę

Złapałem! Widzisz, Ciociu?

Ta wredna okularnica to moja siostra. Jak ją spotkacie na ulicy, to możecie odstrzelić ;)

4 komentarze:

  1. U nas makabra jest przy karmieniu, bo dziecko jednocześnie chce jeść i oglądać wszystko dookoła więc mama lata z butelką na wszystkie strony żeby dziecko jak najwięcej zjadło a nie żeby połowa się wylała =)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My się karmimy piersią więc jest łatwiej. Ale i tak trzeba kombinować - np. Tymon je leżąc, więc żeby go nakarmić muszę mieć do dyspozycji łóżko :P

      Usuń
  2. Każdego dnia widać zmiany i rozwój u takiego maluszka. :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Faceci już tak mają - "no przecież napisałem" i zupełnie nic nie szkodzi, że 2 dni temu i do tego całe jedno jakże rozbudowane zdanie" co słychać?" ;-)
    Twarda, nie twarda ważne, że akcja zakończona sukcesem :-)

    OdpowiedzUsuń