piątek, 23 września 2011

Kołysanka dla Misiaków


Zabawne...

Kiedy zaczęliśmy planować dziecko, nie wyobrażałam sobie, żeby mieć syna. Marzyła mi się mała, słodka księżniczka. Oczko w głowie Mamusi i Pana Ojca (Pan Ojciec oczywiście od początku krzyczał, że on chce chłopczyka, bo dwóch złośliwych bab w domu nie wytrzyma).

A potem zobaczyłam na teście dwie kreski i pojawiła się uparta myśl "Dominik!", ewentualnie: Kajetan, Tymoteusz, Kamil, Remigiusz, Adrian i tak dalej. Nagle wyparowały wszystkie pomysły na imiona dla córeczki, a kiedy ktoś pytał mnie o ciążę, za każdym razem mówiłam o moim/naszym synku.

I USG potwierdza, póki co, to moje przeczucie.

Tylko co, jeśli jednak urodzę córcię?

Bo przecież USG nie daje 100% gwarancji :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz