czwartek, 1 września 2011

Urojenia, paranoje...


Długotrwałe "unieruchomienie" działa mi na nerwy.
Chwilami CZUJĘ, że coś jest nie tak.
Potem przychodzi myśl, że to wszystko reakcja psychosomatyczna, bo ja przecież nie cierpię bezczynności...
I już sama nie wiem.
Mimo wszystko uparcie odsuwam decyzję o wybraniu się do szpitala.
Nie chcę leżeć tam, bo wiem, że będzie jeszcze gorzej.

Sześć dni piekła we wrześniu ubiegłego roku, kiedy to z uwagi na operację musiałam zostać w szpitalu.
Pamiętam. Aż za dobrze.
Nic, że opieka była cudowna.
Ja nie mogę siedzieć w jednym miejscu.

***

A Remik kopie.
Wierci się, przekręca.
Oczywiście zawsze wtedy, gdy ja akurat zacznę usypiać :)

Tęsknię za nim.
Niech już będzie...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz