wtorek, 8 lutego 2011

Dzidzia robi "boo!"


Czerwona pigułka? Niebieska pigułka?

To nie Matrix. To się dzieje. 
Nie rozumiem dlaczego (albo nie pozwalam sobie zrozumieć), ale to przecież bez znaczenia. Zdarzenia następują po sobie. /RAZ! RAZ! RAZ! SZYBCIEJ!!!/
Słyszysz? Nie chcą zaczekać. Nie dają taryfy ulgowej.
Obiektywnie rzecz biorąc jest źle. 
To się nie skończy na trzech tysiącach. Będzie wyrównanie do alimentów. Będą koszty sądowe za sprawę alimentacyjną i później połowa kosztów rozwodowej. 
Obiektywnie rzecz biorąc siedzimy po uszy w gównie, a ja nie mam pracy.
Obiektywnie, czyli realnie.
To może mi ktoś powie, skąd we mnie ten niewzruszony spokój?
Obojętność wręcz?
***
I podjęliśmy decyzję.
W czas mroczny, ciemny i niepewny.
Ale to nasze życie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz