czwartek, 17 lutego 2011

Lambada


Zmęczenie materiału. Trochę za bardzo przedłuża nam się ten remont.
Z drugiej strony - obijam się, nie trzymam tempa. 
Choćby teraz. Mogłabym mieć już wyszlifowane ściany i położony grunt pod farbę.
Ale nie mam, bo się obijam. :)

***
Zabrudzana resztkami zdartych tapet podłoga.
Ściany odrapane, niewyszlifowane po gipsowaniu.
Poplątana pościel w łóżku stojącym na środku pokoju.
Rozwalone po podłodze zabawki psa i kota.
Dwa tętniące ciepłem kawałki hałaśliwej, futrzastej radości.
Ciuchy porozrzucane po stołach, krzesłach, parapetach.
Kuchnia jak po wybuchu bomby atomowej.
Stosy dziecięcych ubrań do wyprania i wyprasowania.
Oczekiwanie.
Dom.
***
Czuję się pewnie - spokojna, uśmiechnięta. 
Cieszy mnie niezmienna obecność Rycerza.
Trochę tęsknie za dziećmi, ale jest nadzieja, że niedługo Eks pozwoli nam je zabrać na weekend.
Uparcie czekam na brak okresu.
Jest dobrze, jest dobrze, jest dobrze, jest... :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz