środa, 11 lipca 2018

L4

Jakoś nie mogę się zebrać, żeby coś napisać. Najpierw było zaskoczenie, któr na chwilę odjęło mi mowę. Potem dzielenie czasu pomiędzy pracę, badania, opiekę nad dziećmi... dodatkowo wiadomość o ciąży przyszła dosłownie kilka dni po tym, jak otworzyłam działalność, więc musiałam zorganizować się tak, żeby załatwić też wszystkie kwestie z tym związane.

Wreszcie, gdy już prawie wszystko miałam ogarnięte, organizm uznał, że on tak dalej nie da rady. Rozchorowałam się i wylądowałam na L4. Tym samym okazało się, że (choć bardzo nie chciałam w to uwierzyć) moja szefowa mówiła prawdę - mogę odpocząć, dadzą radę beze mnie.

Firma nie upadła, świat się nie zawalił. Co więcej nikt nie ma do mnie żalu. A ja - po dwóch w pełni przespanych nocach i trzech dniach ma zwolnionych obrotach - zaczynam odżywać. Np. mam siłę, by napisać tu kilka słów. 😊

***

Dzieci już wiedzą, choć ze względu na odległy termin jest to dla nich dość abstrakcyjny temat.

Na porządku dziennym są pytania, kiedy urodzi się bobas, albo, czy skoro mam gorączkę, to nie urodzę dziecka. Mają też swoje typy imion, nie bardzo zgadzające się z moimi, a wczoraj nawet doczekałam się wyczekiwanego spostrzeżenia:

- Mamo, Ty masz coraz większy brzuch - powiedział Tymon, gdy schodziliśmy po schodach.
- Nooo - zawtórowała mu Agusia i zaraz dodała tonem, jakim objaśnia się coś niezbyt lotnemu uczniowi - Bo w nim lośnie dziećko, Tymon.

4 komentarze:

  1. Jesteś w ciąży? GRATULUJĘ!
    Jak się czujesz? Nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Ja byłam przerażona gdy zaszłam w drugą ciążę.
    Życzę wszystkiego dobrego!

    PS. Mój syn nie przyjmuje leków nawet wmieszanych w posiłki - ma tak wyczuł y zmysł smaku i zapach, że się nie da nawet 1 mililitra syropu podać. Na siłę też strasznie walczy i koniec końców wymusi wymioty.
    Autyzm daje znać o sobie w każdej sferze :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Początki były trudne, głównie przez bardzo złe samopoczucie. Żadna wcześniejsza ciąża nie dała mi tak w kość. Mdłości, problemy z jedzeniem, ciągłe zmęczenie. Jak dodasz do tego, że ciąża była dla nas niespodzianką, to wyłania się niezbyt radosny obraz. Dość powiedzieć, że kilka dni po tym, jak się dowiedziałam, wybuchnęłam płaczem, że przecież ja mam tylko dwie ręce i nie dam rady iść nawet na spacer z dziećmi, bo nie będę już miała jak ich trzymać za ręce... Teraz się śmieje, ale wtedy...

    Na szczęście M. od początku się cieszył i wspierał. Również w pracy spotkałam się ze zrozumieniem i wszyscy jak tylko mogli starali się mi ułatwić życie.

    Teraz, kiedy już ogarnęłam sprawy zawodowe, a samopoczucie się poprawiło, coraz bardziej się cieszę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem Cię doskonale.
      Mój Maciuś tak mi dawał popalić przez pierwsze 3 lata życia, że ja się panicznie bałam drugiego.
      Do tego obydwie ciążę fatalnie znosiłam i nie miałam wsparcia, ani nikogo do pomocy :/

      Cieszę się że już lepiej ;)

      Ja chyba nawet otarłam się o depresję, ale nawet nie miałam czasu się tym zająć.

      Dobrze że M Cię wspiera, to już bardzo dużo :)

      Usuń
  3. Cieszę się, że już i czujesz się lepiej i postrzegasz wszystko w jaśniejszych kolorach. Czasami właśnie ktoś musi zadecydować za nas (w Twoim przypadku i o ciąży i zwolnienia tempa :)).
    Wszystkiego dobrego Wam życzę!

    OdpowiedzUsuń