środa, 28 stycznia 2015

Zabierz mi strach


P. mówi, że to rodzaj ćwiczenia.
"Gdzie widzisz siebie za dziesięć lat?"
Pokazuje to, o czym marzysz. To, w co wierzysz, że możesz osiągnąć.

Ja widzę siebie w naszym domu/mieszkaniu, w przepastnym, rozkładanym fotelu. Na stoliku obok stoi latte macchiato, w kubku, który wcale nie jest do takiej kawy przeznaczony, ale który lubię. Czytam. W ciszy. Dzieci spełniają się w swoich pasjach i nie jestem im już tak straszliwie niezbędna. Mam swoje dwie godziny spokoju. P. coś skleja lub skręca i pewnie potem będę na niego fukać, że po sobie nie sprząta. Pewne rzeczy nie zmieniają się nigdy.

Jestem spokojna. Jestem na swoim miejscu.

***

Zabawne, jak niewiele trzeba.
Zwykłe poczucie bezpieczeństwa i spokój wystarczą, żeby całkowicie przebudować sposób myślenia.

Rok temu, gdy P. wspominał o tym, że kiedyś kupimy mieszkanie, miałam ochotę parsknąć śmiechem i się rozpłakać. Jednocześnie. Dziś -choć nie popadam w euforię i wiem, że będzie to wymagało mnóstwa pracy - "kiedyś" formuje się w moim umyśle w przybliżony termin.

***

Jeśli umysł kreuje rzeczywistość, jeśli pozytywne myślenie pozwala osiągać cele - jedyne czego się boje, to strach.

1 komentarz:

  1. Piękne, i takie prawdziwe...
    Ewa- nie bój się. Mnie już po ostatnim kursie franka nic nie dobije :)

    OdpowiedzUsuń