wtorek, 31 grudnia 2013

Postanawiam

Przeglądam listę zeszłorocznych postanowień i dochodzę do prostego wniosku.

Za dużo.

Owszem, lubimy wyzwania, lubimy przekonywać się, że potrafimy pociągnąć więcej, niż myślał mąż, babcia i sąsiadka z naprzeciwka. Tylko bądźmy szczerzy. Są granice.

Ja na przykład, jak teraz wyobrażam sobie próby wypełnienia wszystkich punktów, jednocześnie prowadząc dom oraz rodząc i wychowując genialne, ale absorbujące dzieci, to widzę jedną rękę wystającą z głębokiego jeziora. I wcale nie trzymam w dłoni miecza.

Dlatego w tym roku będzie mniej, ale może w zamian skuteczniej.


POSTANOWIENIA:

1. Rosyjski. MUSZĘ, po prostu, chociaż ten jeden raz doprowadzić coś do końca. Styczeń miesiącem opanowywania cyrylicy (albo raczej przypominania, bo już ją kiedyś całkiem dobrze ogarniałam).

2. Minimum jedna książka tygodniowo (miało być 100, jak u Limonki, ale... kogo ja próbuję oszukać ;))

3. Szycie. Nawet nie muszę na nim zarabiać. Lubię to, daje mi satysfakcje. Dlaczego więc nie rozwijać się w tym kierunku?


Miałam też w planie podnieść kwestię wydobycia mojej delikatnej kobiecej natury, ale, kurcze, od miesiąca chodzę głównie na obcasie (bo są wygodne i ładne) i w bluzkach z dekoltem (wygodniej karmić). Czego chcieć więcej? Makijażu? Od czasu do czasu jest. Pomalowanych paznokci? Zdarzają się. I to wystarczy. Przynajmniej mi.

Oświadczam, że nie będę wstawała kwadrans wcześniej tylko po to, żeby sobie udowodnić, że jestem kobieca i zadbana.

Chyba, że P. zacznie mnie omijać wzrokiem.
Wtedy mogę wstawać i pół godziny szybciej.

Pozostałe rzeczy, takie jak bycie najlepszą matką, żoną i przyjaciółką, mam w głowie cały czas. Spisanie ich nic nie wniesie.

Możecie trzymać za mnie kciuki :)

7 komentarzy:

  1. W zyciu nie wstanę 15 minut wcześniej, aby się umwalować- to dopiero motywacja:) leniuch jestem starszny, a ożywam głównie nocą, rano mogłabym spać i spać, no ale niedługo koniec tego dobrewgo. Lutowy termin porodu- żadnych postanowień! Chyba, że w kwestii pieczenia- więcej i lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No to trzymam, od teraz, od dziś...
    I wierzę w Ciebie, bo ja w ogóle wierzę w inne Mamy :)
    Najlepszego w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
  3. Wierzę w Ciebie kochana :*
    Ja postanowień mam od groma, ale w sumie... chyba wezmę z Ciebie przykład i je zmniejszę do minimum ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Życzę wytrwałości w realizacji. Celi mało ale jakie ambitne. Powodzenia

    OdpowiedzUsuń
  5. "...pociągnąć więcej niż myślał mąż babcia i sąsiadka z naprzeciwka:....jakbym o sobie czytała


    postanopwień nie robię jestem szczupła i nie palę

    ale......tego cholernego perfekcjonizmu się nie wyzbędę bo mam go we krwi w genach i zakorzeniony w najgłębszej części mózgu.....i choć nie raz próbowałam nie umiem się o wyzbyć....

    więc w tym roku mąż babcia i sąsiadka wyskoczą z kapci.....

    OdpowiedzUsuń