poniedziałek, 30 grudnia 2013

Podsumowanie

Gdzieś pomiędzy sprzątaniem pierdolnika, który z mieszkania zrobili Tymon z Agnieszką, a przygotowywaniem sylwestrowej zachcianki P. mimowolnie robię podsumowanie.

Na początku 2013 byłam przerażoną i wściekłą narzeczoną z okrągłym brzuchem w niedalekiej perspektywie. Karnie stawiałam się na kolejne kontrole i ukradkiem oddychałam z ulgą, gdy każdy z moich pięciu ginekologów potwierdzał: zdrowa ciąża. Uśmiechałam się nieszczerze do rozpromienionych ciężarówek w poczekalni. Do siedemnastego tygodnia ciąży, kiedy podczas USG usłyszałam "córka". Wtedy pierwszy raz poczułam tą dziką radość i zapowiedź miłości, która wybuchła we mnie w lipcu, gdy podali mi Agnieszkę, całą siną i zakrwawioną.

Trzy dni przed porodem

W 2013 zaczęłam przygotowywać się do ślubu. Pierwszy skok w ilości postów na blogu przypadł dziwnym trafem akurat na okres tuż przed nim. Zaliczyłam łzy wzruszenia i łamiacy się głos w USC, najlepsze wesele, jakie mogłabym sobie wyobrazić, zmianę nazwiska i wymianę wszystkich dokumentów. Tym samym z narzeczonej przeszłam w żonę. Znacie ten żart o problemach z oprogramowaniem po zaktualizowaniu Programu "Dziewczyna" do wersji "Żona"? Zapewniam, coś  w tym jest.

 Wesele

W 2013 przestałam być matką jedynaka. Postawiłam sobie zadanie ogarnięcia dwojga dzieci bez fundowania traumy któremukolwiek z nich. Nawet nieźle mi idzie, pomijając początkowe akty przemocy ze strony Tymona i to, że Agnieszka właśnie ulała Tymonowi do butelki po soczku. Zemsta najlepiej smakuje na zimno?

W komplecie - święta

2013 zdecydowanie był Rokiem Rodziny.

Ale nie tylko.

Był też Rokiem Przyjaźni. Dał mi Ż., wzniósł na nowy poziom moją przyjaźń ze Świeczką, a w ostatnich dniach oddał, po bardzo długim czasie, moją Cień.

Był też rokiem, który nieźle mi dokopał, ale o tym muszę sobie przypominać. Ze wszystkim daliśmy sobie radę i liczą się tylko te dobre rzeczy.

Spacery pełne słów i słońca.
Miękkie, puszyste ciasto najlepszej pizzy, jaką kiedykolwiek zrobiłam.
Dzwonek telefonu i dawno niewidziane imię na wyświetlaczu.
Rozmowa płynąca, jakby nie minęło więcej, niż tydzień.
Obrączka na serdecznym palcu.
Rozpromieniona buzia Agnieszki.
Śmiech Tymona.

To będę pamiętać.
To warto pamiętać.

9 komentarzy:

  1. Też muszę zrobić sobie takie podsumowanie. :) Bardzo mały brzuch miałaś na tyle dni przed porodem. ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. mój 2013 był straszny. gdzieś już byłó podsumowanie. 2013 w moim wydanio zdecydowanie był Rokiem Strat. Rokiem Ciosór i Rokiem Karatrrof

    OdpowiedzUsuń
  3. a jakieś postanowienia na Nowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są postanowienia, ale jeszcze niespisane. Zajmę się nimi jutro pewnie...

      Usuń
  4. Wiele się w 2013 działo. Oby 2014 był szczęśliwy! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. To był piękny rok, a Ty go pięknie opisałaś... No i naprawdę wiele się u Was działo.

    OdpowiedzUsuń
  6. Zdradź zachciankę P. :) Ja po tych Świętach dziś z całą stanowczością stwierdziłam, że najzwyczajniej w świecie mam ochotę na takie zwykłe i banalne jajka w majonezie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Matjasy śledziowe zapiekane w gęstym cieście naleśnikowym :) Szybkie i słone ;)

      Usuń
  7. Pięknie napisane... nie lubię podsumowań, ale się rozmarzyłam normalnie :) Wszystkiego dobrego w Nowym Roku!!!

    OdpowiedzUsuń