poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Miuuu?

Baź, Ruda, rodzice. Trochę się uspokoiłam.
Tak, trzeba mi ludzi. Teraz, gdy wracam do normy, kiedy wreszcie przestałam odrzucać wszystkich pytających, patrzących, zbliżających się. Teraz odkrywam, że to właśnie ich wtedy potrzebowałam… Ze zamykanie się w domu nie pomagało  tylko szkodziło. Co oczywiście cały czas mówiła Świeczka.
 Ale Strzyga jak zwykle wiedziała lepiej, uparciuch. :)
***
Zapowiadają się trzy-cztery dni na wyciszenie. P. jedzie na konwent, zostawia mi kota i mieszkanie pod opieką. A że z jego mieszkania jest mi bliżej do pracy… A Kocię jest przeurocze… Pomieszkam sobie z kotem :)
Jak za starych dobrych czasów, gdy wynajmowałam kawalerkę na Przymorzu i nikt nie wiedział gdzie mieszkam :) Tzn, teraz ktoś wie, gdzie będę, ale spokój porównywalny. I cieszy świadomość, że będę miała dwadzieścia minut snu więcej :) :):)
Chyba, że P. się rozmyśli z tą opieką :)
*** 
Dooobrzeeeee mi… :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz