niedziela, 1 sierpnia 2010

Mętlik

Bo kiedy nie mówię całej prawdy – jestem dyplomatką. Ty byłbyś kłamcą. 
Kiedy poddaję się dotykowi – dowodzę zaangażowania. Ty wykorzystywałbyś sytuację. 
Kiedy po raz setny pytam czy wszystko okay – jestem troskliwa. Ty byłbyś upierdliwy i głuchy.
Tak łatwo nam tłumaczyć swoje błędy. Tak łatwo ubrać brzydkie znaczenie w ładne słowa. Jest mi wstyd. Znowu okazuję się być za słaba. Znowu płaczę ze złości, żalu i samotności.
Kurwa mać.
***
Bardzo przyjemne spotkanie. Niemal bez przerwy temat do rozmowy. Spokój, uśmiech, smak herbaty i mruczenie kota na kolanach. Wiedza, że kontakt będzie się rozwijał. Nawet nie przeczucie, wrażenie. Wiedza. W piątek spotkanie, sobota pod znakiem sms-ów, dziś czat. W planach kino.
A wszystko z cudowną świadomością, że mam czas, że niczego nie determinuję, że niczego determinować nie muszę. Że może zrodzić się układ kumpelski, przyjaźń… Że wszystko może się wydarzyć.
A ja płynę. Poddaję się kolejnym zdarzeniom. Dopasowuję się. Jestem spokojna.
***
To schizofrenia? Rozdwojenie jaźni?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz